Z dedykacją dla mojej najwspanialszej Julki ;*** Znamy się okrągły rok *.* Dzisiaj mija ten dzień *.* Kocham najmocniej <33
Każda historia jest inna. Smutna, wesoła czy śmieszna. Ich autorzy o tym decydują. Mają miliony pomysłów i wykorzystują je w dziełach, wspaniałych dziełach, które potem zostają przeczytane przez miliony, a może nawet miliardy ludzi. Są tłumaczone na inne języki i wydawane w prawie wszystkich krajach na całym świecie. Podobnie jest z nami. My też jesteśmy autorami. Autorami niesamowitych historii. Każdy pisze swoją własną historię zwaną życiem. To my decydujemy co się dzieje, co mówi główny bohater - ty. Ale jest jedna różnica. Nie mamy wpływu na zachowanie innych. I to jest właśnie najgorsze. Nie panujemy nad innymi i to dlatego nasze historie czasem są trudne. Albo nawet zbyt trudne. Czasami prowadzą do zakończenia historii, do śmierci. Rozpoczynając nowy rozdział coś się zmienia. Często rozdziały kończą się czymś ciekawym i trzymają nas w napięciu. A czasem kończymy historię i zaczynami inną. Jesteśmy w niej tacy sami lub inni niż w poprzedniej. Ale to my gramy główną rolę i nic ani nikt tego nie zmieni.
Diego
Kolejny nudny dzień, mam już dość pracowania z ojcem nad Art Rebel. Miałem nadzieję, że zaczniemy od zaraz. A on tylko projekty i projekty. Nawet malować mi nie pozwolił. Rozumiem, że ma 'niemiłe przeżycia' z farbą i się boi, ale bez przesady! Przecież ja bym to pomalował, a jego nawet nie musiałoby przy tym być. Ale okey, jego strata.
Postanowiłem, że pójdę do parku i postaram się napisać jakąś piosenkę. Wziąłem do ręki gitarę i wychodząc rzuciłem ciche 'Wychodzę' w stronę taty. Na szczęście miałem blisko i po niecałych pięciu minutach byłem na miejscu. Chciałem usiąść na jeden z ławek, ale w uczy rzuciła mi się pewna brunetka. Francesca siedziała niedaleko i płakała. Bez chwili zastanowienia podszedłem do niej. Podniosła na mnie wzrok, ale po chwili spuściła głowę. Wiem, że ukrywa łzy. Usiadłem obok.
Maxi
Jaka ona piękna. Te cudowne oczy, święcące jak gwiazdy, ten uroczy, nieśmiały uśmiech i piękne, kręcone włosy. Ona jest.. idealna. Ale nigdy nie zwróci na mnie uwagi. Ona jest.. jak z innego świata. Piękna, mądra, utalentowana. Ma wielu przyjaciół i może nawet chłopaka. W dodatku jest bogata. Nie zechce zadawać się z kimś takim jak ja.
- Może przestaniesz się tak ślinić i w końcu do niej zagadasz? - zapytał mój przyjaciel Marco siadając obok.
- Za bardzo się od siebie różnimy. Nie mam u niej szans. - powiedziałem odwracając ku niemu głowę.
- Nie przesadzaj, co ci szkodzi spróbować?
- Nie przesadzam. Wolę mieć trochę nadziei, niż pewność, że nie ma ani cienia szansy.
- Oj, Maxi, Maxi. A co jeśli by się zgodziła? Może skrycie się w tobie podkochuje? - powiedział i wybuchnął śmiechem.
- To nie jest śmieszne Marco.
Federico
- Vilu.. ja muszę ci coś powiedzieć.. - zacząłem.
- Słucham, kochanie. - powiedziała szatynka podchodząc bliżej.
- Ja.. my.. z nami koniec. - powiedziałem twardo.
- A.. ale jak to? Przecież my się kochamy! Nie możesz!
- Violu, z nami koniec. - powiedziałem i opuściłem jej dom. Od razu poszedłem do Studia. Wiem, że tu nikt nie będzie mnie szukał. Nie bywam tu często. Wszyscy sądzą, że nie interesuje mnie muzyka. Gdyby znali prawdę.. ale nikt nie może się dowiedzieć.
Leon
- Lara! Zaczekaj! To nie tak jak myślisz! Wyjaśnię ci.. - wołałem, ale ona się nie zatrzymała. Nadal odchodziła.. Ruszyłem za nią ciągle wołając jej imię. W końcu ją dogoniłem.
- Lara.. daj mi to wytłumaczyć.. proszę!
- Wiem co wiedziałam, Leon.
- Ale ja i Gery jesteśmy tylko przyjaciółmi!
- I dlatego ją przytulałeś?! - krzyknęła.
- Była smutna! Co miałem zrobić?!
- Widziałam jak na siebie patrzycie. Nienawidzę cię, Leon. - powiedziała i odeszła. Nie goniłem jej. Wiem, że to nie ma sensu.
Alex/Clement
- Ale Cami.. - zacząłem.
- Nie. - przerwała.
- Proszę cię!
- Nie.
- Jeden raz!
- Nie.
- Będzie fajnie!
- Nie.
- Jeden wieczór!
- Nie.
- Jeden jedyny raz!
- Nie.
- Proszę cię!
- Nie. N-I-E! - krzyknęła i poszła do jakiejś dziewczyny siedzącej na ławce. Ale niech sobie nie myśli, ja nie odpuszczę! Ona się ze mną umówi! I zakocha się we mnie! Wygram ten cholerny zakład! Jeszcze zobaczy! Pożałuje tego, że mnie olała!
Postanowiłem, że pójdę do parku i postaram się napisać jakąś piosenkę. Wziąłem do ręki gitarę i wychodząc rzuciłem ciche 'Wychodzę' w stronę taty. Na szczęście miałem blisko i po niecałych pięciu minutach byłem na miejscu. Chciałem usiąść na jeden z ławek, ale w uczy rzuciła mi się pewna brunetka. Francesca siedziała niedaleko i płakała. Bez chwili zastanowienia podszedłem do niej. Podniosła na mnie wzrok, ale po chwili spuściła głowę. Wiem, że ukrywa łzy. Usiadłem obok.
Maxi
Jaka ona piękna. Te cudowne oczy, święcące jak gwiazdy, ten uroczy, nieśmiały uśmiech i piękne, kręcone włosy. Ona jest.. idealna. Ale nigdy nie zwróci na mnie uwagi. Ona jest.. jak z innego świata. Piękna, mądra, utalentowana. Ma wielu przyjaciół i może nawet chłopaka. W dodatku jest bogata. Nie zechce zadawać się z kimś takim jak ja.
- Może przestaniesz się tak ślinić i w końcu do niej zagadasz? - zapytał mój przyjaciel Marco siadając obok.
- Za bardzo się od siebie różnimy. Nie mam u niej szans. - powiedziałem odwracając ku niemu głowę.
- Nie przesadzaj, co ci szkodzi spróbować?
- Nie przesadzam. Wolę mieć trochę nadziei, niż pewność, że nie ma ani cienia szansy.
- Oj, Maxi, Maxi. A co jeśli by się zgodziła? Może skrycie się w tobie podkochuje? - powiedział i wybuchnął śmiechem.
- To nie jest śmieszne Marco.
Federico
- Vilu.. ja muszę ci coś powiedzieć.. - zacząłem.
- Słucham, kochanie. - powiedziała szatynka podchodząc bliżej.
- Ja.. my.. z nami koniec. - powiedziałem twardo.
- A.. ale jak to? Przecież my się kochamy! Nie możesz!
- Violu, z nami koniec. - powiedziałem i opuściłem jej dom. Od razu poszedłem do Studia. Wiem, że tu nikt nie będzie mnie szukał. Nie bywam tu często. Wszyscy sądzą, że nie interesuje mnie muzyka. Gdyby znali prawdę.. ale nikt nie może się dowiedzieć.
Leon
- Lara! Zaczekaj! To nie tak jak myślisz! Wyjaśnię ci.. - wołałem, ale ona się nie zatrzymała. Nadal odchodziła.. Ruszyłem za nią ciągle wołając jej imię. W końcu ją dogoniłem.
- Lara.. daj mi to wytłumaczyć.. proszę!
- Wiem co wiedziałam, Leon.
- Ale ja i Gery jesteśmy tylko przyjaciółmi!
- I dlatego ją przytulałeś?! - krzyknęła.
- Była smutna! Co miałem zrobić?!
- Widziałam jak na siebie patrzycie. Nienawidzę cię, Leon. - powiedziała i odeszła. Nie goniłem jej. Wiem, że to nie ma sensu.
Alex/Clement
- Ale Cami.. - zacząłem.
- Nie. - przerwała.
- Proszę cię!
- Nie.
- Jeden raz!
- Nie.
- Będzie fajnie!
- Nie.
- Jeden wieczór!
- Nie.
- Jeden jedyny raz!
- Nie.
- Proszę cię!
- Nie. N-I-E! - krzyknęła i poszła do jakiejś dziewczyny siedzącej na ławce. Ale niech sobie nie myśli, ja nie odpuszczę! Ona się ze mną umówi! I zakocha się we mnie! Wygram ten cholerny zakład! Jeszcze zobaczy! Pożałuje tego, że mnie olała!
No hej ^^
Dodałam - wreszcie. Czy to jest dobre? Wątpię. Czy mi się podoba? Może trochę.
Ale jest wyjątkowy, bo opublikowany w ten wspaniały dzień. Nie mogę w to uwierzyć. Już rok temu poznałam najwspanialszą na świecie Juleczkę ;**
Kocham cię, wiesz o tym? <33
Następny jak tylko go napiszę ^^
Jul <3

